„Wszystkie nieprzespane noce”, czyli współczesny werteryzm stosowany

„WSZYSTKIE NIEPRZESPANE NOCE”

reż. Michał Marczak, prod. Polska, gat. dramat, premiera 04.11.2016 Polska

noc1

Warszawa, XXI wiek, neohipsterskie dysputy egzystencjalne w oparach tytoniu, konopi i spalin samochodowych. Obficie podlewane alkoholem, deszczem i łzami. Film bezcelowej drogi przez ulice stolicy, produkcja pretendująca do bycia bombą atomową pokolenia spomiędzy, obraz o niczym, chcący traktować o wszystkim.

Przedpremierowy pokaz w kinie poprzedziłam… nieprzespaną nocą właśnie. Pomogła mi w tym Joanna Kołaczkowska, skeczująca wyśmienicie i niezawodnie jak zawsze.

Nieprzespane noce bohaterów zdarzają się codziennie każdemu. Pretekstem do melancholijnej wędrówki przez miasto przy dźwiękach modern jazzu, ambient czy electro mogą być porażki zawodowe, osobowościowe, miłosne. Najczęściej jednak zagłuszane są przez nadwyrężone sumienie oraz nocne autobusy.

z20437345ihkrzysztof-na-balkonie-swojego-mieszkania-widok-na

 

Seans był dla mnie skokiem na główkę do głębokiego basenu. Nie potrafię pływać, więc utonęłam w otchłani przeintelektualizowanej rzeczywistości Marczaka. Myślę, że nawet gdybym po mistrzowsku operowała kraulem, byłabym co najmniej zdezorientowana pośród bełkotu pseudofilozoficznych dialogów z cyklu „nie potrafię się odnaleźć”, „czuję, ale nie do końca wiem, co mi jest” i „chciałbym, ale jeszcze chyba nie teraz”.

Przerysowane życie współczesnych Werterów, dziesiątki wypalonych papierosów, a wraz z nimi puszczone z dymem wyobrażenia o szczęściu i miłości doskonałej. Alternatywni cierpiętnicy uzależnieni od niebycia sobą, niedbali idealiści snujący się razem i obok siebie jak Hatifnatowie Tove Jansson.

noc2

Reżyser podjął próbę skatalogowania pięknych momentów życia w zawieszeniu. Szkoda, że przeplataną pustymi frazesami w stylu Coehlo.

Zdarzyły się interesujące kadry i strukturalne zimne retro w obrazie. Soundtrack skomponowany przez Lubomira Grzelaka zdecydowanie uratował film i świetnie kontrastował z architekturą miasta. Był przyjemną odskocznią od malkontenckich rozmów Krzysztofa, Michała i Evy koniecznie przez „v”, która mimo wszystko była jakaś w ogólnej bylejakości.

x-yktkqturbxy9jote3ndgxytjlywexmdhkmtg1zdlhztmxzdvimgywnc5qcgvnkpudzqegam0hf80en5mfzqmgzqhc

Pomysł na film genialny, niemniej nieudolnie zrealizowany. Miałam wrażenie, iż Warszawa Marczaka jest klasą o profilu humanistycznym z nim jako wychowawcą w roli głównej, która go przerosła. Teoria bez pokrycia, obnażenie braku praktyki, która podobno czyni mistrza.

Marzenia bohaterów vs realizm. Film idealnie podsumowuje zdanie z jednej z ostatnich scen: „miało się dużo dziać, a nic się nie wydarzyło”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s